Czasem Fiskus Bywa Łaskawy

Wszyscy wiemy, że nasze pieniądze tracą na wartości każdego dnia. Dziś ich nabywcza siła jest mniejsza, niż wczoraj. Chcąc chronić oszczędności szukamy sposobów, by szczęśliwie i szybko pomnożyć kapitał. W tych poszukiwaniach często ulegamy pokusie reklam, nie dostrzegając wad i zagrożeń, które potrafią opróżnić nasze kieszenie jak lis wykradający kury z kurnika.

Największym zaufaniem w naszym społeczeństwie wciąż cieszą się lokaty bankowe. Czy jednak przynoszą największe zyski? Oszczędności Polaków w bankach na koniec 2012 roku przekroczyły
500 mld zł. Średnia wysokość lokaty to 2,8 tys. euro czyli ok. 11,5 tys. zł. Aby ocenić atrakcyjność takiej średniej lokaty posłużymy się prostym przykładem.

Z początkiem 2011 roku założyliśmy dwuletnią lokatę w wysokości 11,5 tys. zł. Oprocentowanie naszych pieniędzy wynosiło 6% w skali roku. Zgodnie z naszym założeniem początek 2013 roku to termin zapadalności lokaty. Nadszedł więc czas, by podsumować nasze zyski. Hura! Nominalnie zarobiliśmy 1414 zł. Niestety, to nie tę kwotę włożymy do portfela.

Biorąc pod lupę inflację (3,7% w pierwszym i 4,3% w drugim roku) okazuje się, że nasz zysk skurczył sie do kwoty 470 zł. Jednak to nie koniec topniejących zysków. Pazerny fiskus czyha na daninę. Słynny podatek Belki uszczuplił nasze zyski o kolejne 19%. Warto dodać, że w przypadku kiedy zmuszeni będziemy wycofać część pieniędzy przed upływem terminu zapadalności lokaty, bank ukarze nas surowo utratą całych obiecanych odsetek.

Po dwóch latach ciężkiej pracy naszego kapitału, do portfela włożymy zaledwie 199 zł – obliczyli analitycy firmy Inwestycje Alternatywne Profit S.A. To dużo czy mało? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam. Bez względu na odpowiedź, zawsze warto rozważyć inwestycje alternatywne. Wśród nich królują metale szlachetne. Szczególnie złoto, które cieszy się w Polsce coraz większą popularnością. Specjaliści z portalu fabrykazlota.pl szacują, że w tym roku sprzedaż złota przekroczy poziom 5 ton.

Przyjrzyjmy się zatem, jak w analogicznym okresie w porównaniu do naszej bankowej lokaty wypadła inwestycja w złoto. Na początku 2011 roku za 11,5 tys. zł mogliśmy kupić 2,7 uncji złota. Po dwóch latach, sprzedając nasze złoto otrzymaliśmy blisko 14000 zł. To o 2500 zł więcej od naszego kapitału początkowego. Jeśli i w tym przypadku uwzględnimy element inflacji, w naszej kieszeni i tak pozostanie 1402 zł.

Już na pierwszy rzut oka widać przewagę inwestycji w złoto w stosunku do lokaty bankowej. Ale to nie koniec wyższości złota nad lokatami. Czas na niespodziankę. Nasz fiskus czasem bywa łaskawy. Zgodnie z interpretacjami warszawskiej i bydgoskiej izby skarbowej (nr IPPB2/415-209/12-4/AK
i ITPB1/415-1104/11/TK), aby nie dzielić się z państwem dochodem uzyskanym ze sprzedaży złota wystarczy być jego właścicielem przez pół roku. Ten prosty sposób zwiększa atrakcyjność lokaty w złoto o niebagatelne 19%.

To jednak nadal nie koniec przewagi lokaty w złoto nad tradycyjnym sposobem oszczędzania. Złoto trzymane w najpewniejszym banku, potocznie nazywanym „ ziemskim”, zawsze mamy pod ręką. Jeśli nagle potrzebujemy gotówki, sprzedajemy część naszego złota nie ponosząc żadnych kar.

Innym poważnym argumentem przemawiającym za lokowaniem oszczędności w złocie jest jego niesłabnąca siła nabywcza. Blisko sto lat temu dobrej klasy samochód kosztował około 1500 USD, co wówczas stanowiło równowartość około 25 uncji złota. Obecnie, za tej samej klasy samochód musimy zapłacić ok. 40 tys. USD lub … 25 uncji złota. Tyle samo, co 100 lat temu. Przykład ten wyraźnie pokazuje, jak wiele z upływem czasu tracą na wartości nasze pieniądze i jak trwale w czasie zachowana jest wartość złota.

Odpowiedź na pytanie „który sposób jest lepszy?” jest oczywista i najlepiej tłumaczy, czemu sprzedaż złota w Polsce dynamicznie rośnie – podkreślają analitycy fabrykizlota.pl.