Platyna i pallad gonią złoto

 

Większość metali wykorzystywanych w przemyśle ma za sobą kilka świetnych tygodni, ale to wszystko nic – prawdziwy rajd zaliczyły metale szlachetne.

Platyna i pallad, które podążają szlakiem wytyczonym przez umacniające się systematycznie złoto, mogą pochwalić się bardzo solidnymi wynikami. Platyna przyniosła w tym roku zwrot na poziomie 24 proc., z czego aż 6 proc. zyskała w ubiegłym tygodniu. Tylko w lipcu posiadacze platyny zarobili 12,7 proc., co jest najlepszym miesięcznym wynikiem, jaki metal ten odnotował od 2012 roku.

Idealnego wyczucia czasu trzeba pogratulować Mennicy Stanów Zjednoczonych, która właśnie teraz wznowiła emisję platynowego Amerykańskiego Orła. Kto przespał okazję, ten żałuje, bo dystrybutorom przydzielono bardzo okrojone w stosunku do potrzeb ilości. Jak widać po wynikach przedsprzedaży, zainteresowanie monetą jest ogromne – mimo niemal dwukrotnie wyższego premium, niż ma to miejsce w przypadku Orłów wykonanych ze złota.

Z kolei pallad – który często stawiany jest z platyną w parze – zaliczył najlepszy miesiąc od blisko dekady, w samym tylko lipcu zyskując 21,1 proc. W porównaniu z dołkiem, jaki metal zanotował 12 stycznia, cena palladu wzrosła po dziś dzień o imponujące 52 proc. W ten sposób niedoceniany kruszec okazał się najlepiej spisującym się metalem szlachetnym tego roku, wyprzedzając nawet srebro.

Skąd takie sukcesy? Ma to w dużej mierze związek z podażą kruszców, których produkcja niemal w 80 proc. skupia się w RPA i Rosji. We wrześniu 2014 roku strajki w kopalniach w RPA i napięcia w Rosji doprowadziły do nagłego wzrostu cen, a obecnie sytuacja wydaje się powtarzać…