Stella – cztery dolary warte fortunę

cztery-dolary

Choć złoto od wieków pozostaje uniwersalną walutą, okazuje się, że nie każdy pomysł na jego wykorzystanie jest trafiony. Na szczęście nic w przyrodzie nie ginie, a zwłaszcza złoto..

W 1979 roku John Adam Kasson, pełniący wówczas funkcję amerykańskiego ambasadora w Austrii, przekonał filadelfijską mennicę, że Ameryce potrzebna jest czterodolarówka. Skąd ten pomysł? Zainspirowany Europą Kasson zapewne uznał, że Stany Zjednoczone powinny emitować monetę konkurencyjną wobec francuskiego Napoleondora i brytyjskiego Suwerena, która ułatwi międzynarodową wymianę handlową.

Projekt dostał zielone światło i złota „Stella”, zdobiona pięcioramienną gwiazdą została wybita w ograniczonym nakładzie i w dwóch wersjach – na jednej personifikacja Wolności ma upięte, a na drugiej – rozpuszczone włosy.

cztery-dolary-roznice

Ciekawy projekt jednak nie wystarczył i projekt okazał się porażką. Okazało się, że przeciętny Amerykanin nie myślał o międzynarodowym handlu i ze względu na niewielkie zainteresowanie monetą bicia zaprzestano już rok później, a Kongres nie zatwierdził przekazania gotowych egzemplarzy do publicznej dystrybucji. Większość monet sprzedano po kosztach najważniejszym politykom, a menniczy stempel poszedł na złom.

Jedna z 425 wybitych wtedy monet trafi na aukcję w Los Angeles, która odbędzie się 6 września. Spodziewana cena wynosi między 50 a 60 tysięcy dolarów, ale jest to wyjątkowo okazyjna oferta, wynikająca z silnego wytarcia monety. Stelle osiągają bowiem znacznie wyższe ceny – jedna jest obecnie dostępna za pośrednictwem Rare Coin Wholesalers, gdzie można ją kupić za 230 tys. dolarów, a trzy lata temu rzadką wersję z 1880 roku, z upiętymi włosami, sprzedano za 2,6 miliona, a egzemplarz z 1879 roku – za ponad milion dolarów.

Moneta, która trafi wkrótce na aukcję, nosi także ślady użytkowania w formie biżuterii, być może przez luksusową damę do towarzystwa. Wiele monet trafiło ponoć do waszyngtońskich burdeli, gdzie płacili nimi amerykańscy kongresmeni…