Ksiądz przemycał złoto w… czekoladzie

U nas z pewnością nikt nie odważyłby się przeszukać księdza, ale celnicy w Indiach nie mają oporów. Jeśli ktoś zachowuje się podejrzanie, należy go dokładnie przeszukać. Tak też uczyniono z bagażem katolickiego księdza z parafii w szwajcarskiej Lucernie, w którym funkcjonariusze odnaleźli sprytnie zakamuflowane złoto.

59-letni ksiądz, związany z katolicką instytucją w Tiruvalli, przyjechał do Indii w poniedziałek. Gdy po wylądowaniu na lotnisku w Koczin, w południowej części Indii, niepewnym krokiem przechodził przez bramkę „nic do oclenia”, poproszono go na bok. I choć niczego nie zgłaszał, przy sobie miał trzy 100-gramowe sztabki złota, precyzyjnie zawinięte w opakowania po czekoladzie.

Niestety, w Indiach status duchownego nic nie pomoże, kiedy chce się uniknąć 10-procentowego cła.

Ponieważ ilość przemycanego przez księdza złota była stosunkowo niewielka, nie trafił on do aresztu, ale za próbę ominięcia prawa czeka go teraz grzywna. Trwają także ustalenia, czy aby katolicki duchowny nie jest członkiem większej szajki przemytników.