James Rickards, „Najtwardsza waluta świata”

W swojej książce „Najtwardsza waluta świata. Dlaczego warto inwestować w złoto” James Rickards opisuje dlaczego, jego zdaniem, dojdzie do załamania światowego systemu monetarnego, a jego miejsce zajmie jakaś nowa międzynarodowa waluta, oparta na złocie. Wylicza, że wówczas cena złota za uncję skoczy do 10 tys. dolarów (obecnie ok. 1200 dolarów). Jego recepta jest prosta: oszczędzać w złocie 10% swojego portfela inwestycyjnego.

Wniosek słuszny. Część diagnozy, choćby ta o braku wniosków z kryzysu lat 2007-2008, jest jak najbardziej słuszna. Jednak czy cała książka warta jest zakupu? Trudno tu mówić o rzetelnej analizie ekonomicznej, jeśli źródłem większości informacji jest „rozmawiałem z wysoko postawionym pracownikiem (tu wstaw nazwę instytucji)”. Rickards sprzedaje nam swoją wizję świata jako coś absolutnie pewnego. Tymczasem to wizja, która zawiera sporo rozsądnych elementów, ale niepoparta sensownymi danymi, zmienia się momentami w spiskową teorię dziejów. Główne role grają tu banki centralne, rząd USA, Rosja i Chiny, które dążą do budowy nowego ładu gospodarczego.

Jakkolwiek problemy poruszane przez autora są istotne, to publicystyczno-sensacyjny ton książki nie zachęca do inwestowania w złoto, raczej może dostarczać argumentów zwolennikom tezy, że o problemach w systemie finansowym mówią tylko niepoważni tropiciele spisków. Poza tym trudno mówić o książce, jeśli publikacja liczy sobie niespełna 170 stron dość dużą czcionką. Mało w Polsce książek o tych ważnych tematach, tym większa