Genialne fałszywki

dolar

Jak się okazuje, faktycznie, Polak potrafi! Być może nasz naród nie jest najlepszy w wielu dziedzinach, ale swoje wiemy. Co prawda reprezentacja piłkarska (szczególnie ostatnio) mocno kuleje, za to obaliliśmy komunizm, mieliśmy papieża Polaka, mamy najlepszych żużlowców na świecie i dwukrotnie zbudowaliśmy Enigmę.

Ale nie tylko. Jak się okazuje Polacy, to również prawdziwi artyści jeśli chodzi o podrabianie pieniędzy. Udowodnił to ostatnio Tomasz Ś. – genialny fałszerz z Wrocławia, którego przez długi czas tropiła polska policja i FBI.

Ś. wraz z dwoma wspólnikami (też drukarzami) na pomysł podrabiania studolarówek wpadł w 2000 roku. Wyprodukowanie pierwszego banknotu zajęło im dwa lata i był on prawe nie do odróżnienia od oryginału.

Po 2007 roku amerykańska waluta zyskała nowe zabezpieczenia. Na najczęściej podrabianych studolarówkach podobizna Benjamina Franklina mieni się kolorami niczym hologram. W tym celu zastosowano zupełnie nową technologię mikrodruku. Wykorzystano ponad 650 000 miniaturowych soczewek na każdy banknot. Dzięki tak precyzyjnemu nanoszeniu farby, podczas poruszania banknotem, wizerunek Franklina zmienia pozycję. Dodatkowo użyto trudniejszego do uzyskania koloru farby.

Jednak „diabeł tkwi w szczegółach”. Amerykanie bowiem nie wycofują swoich starych banknotów z obiegu. Dlatego właśnie Tomasz Ś. mógł podrabiać starszą wersję studolarówki. I robił to po mistrzowsku. Agenci FBI na ślad genialnego fałszerza natrafili w Rio de Janeiro. Tam fałszywką nieświadomie zapłacił polski turysta. Władze federalne USA były zaskoczone, jak doskonała jest kopia. Z początku nawet specjaliści i banki stwierdzały, że jest to pieniądz prawdziwy.

Jak Tomasz Ś. wpadł? Ślad fałszywych banknotów zaprowadził FBI do Polski. Tam, we współpracy z policją zorganizowano wielomiesięczną prowokację, w efekcie której przestępca został ujęty. W wynajętej przez niego lubelskiej willi funkcjonariusze odkryli maszyny drukujące, matryce i gotowe do wprowadzenia w obieg idealnie sfałszowane banknoty. Tomaszowi Ś. postawiono zarzuty podrabiania środków płatniczych, za co grozi kara do dwudziestu pięciu lat więzienia. Ostatecznie sąd skazał mężczyznę na dziesięć lat, ale wyrok nie jest prawomocny.

Co dalej stanie się z Tomaszem Ś? Frank Abagnale Jr. – Amerykanin, który dzięki sprytowi i talentowi do fałszowania czeków w latach 60-tych ukradł 4,5 miliona dolarów (miał również osiem tożsamości m.in. pilota linii lotniczych, lekarza i prawnika). Kiedy wreszcie został ujęty przez FBI, zaproponowano mu pracę pomocnika ds. tropienia fałszerstw.

Być może, dzięki genialnym umiejętnościom kara Tomasza Ś. też zostanie nadzwyczajnie złagodzona i kiedy Polska będzie ulepszać swoje pieniądze zyska cennego sojusznika.

Oskar Geryn

fot. pixabay.com