Indie: Powrót Czarnego Rynku Złota?

Indie, największy na świecie konsument złota, już po raz drugi w tym roku podjęły desperacki krok i podniosły cło na import kruszcu.  Powstrzymanie napływu złota z zagranicy ma pomóc w ograniczeniu deficytu, jednak skutki mogą być niebezpieczne.

Odkąd w kwietniu cena złota w ciągu kilku dni spadła z 1535 do 1320 dolarów za uncję, zakupy w Indiach biją rekordy. Do sklepów ruszył kraj zamieszkiwany przez 1,2 miliarda ludzi. Nawet według doniesień WGC, sklepy ze złotem świeciły pustkami. Mieszkańcy Indii zamiast wydawać pieniądze na niepotrzebną konsumpcję i stymulować gospodarkę postanowili zamienić oszczędności na złoto.

Rezultat jest taki, że według szacunków Światowej Rady Złota, import kruszcu do Indii w drugim kwartale wynieść miał blisko 400 ton. To wynik dwa razy wyższy, niż w ubiegłym roku. Rząd zaczął więc działać.

Myśl, która stoi za zmianami jest prosta. Skoro władze nie kontrolują wielkości importu – niech przynajmniej coś na nim zarobią. Cło zostało podniesione w trybie natychmiastowym i to aż o 1/3 – z 6 do 8%. To nie wszystko. Na banki i przedsiębiorstwa zajmujące się handlem złotem nałożono także ograniczenia dotyczące zagranicznych zakupów. Minister finansów, Palaniappan Chidambaram, wezwał ponadto do powstrzymania się od zachęcania klientów do zakupów złota.

Rekordowy popyt na kruszec to dla rządu wielki powód do zmartwień. Ale czy jego działania pomogą? Raczej nie. Wczoraj, jeszcze przed ogłoszeniem zmian, UBS AG napisał, że to mało prawdopodobne, aby położyć kres tradycyjnym zakupom złota w Indiach. „Niezamierzoną konsekwencją rosnących trudności w imporcie złota byłby potencjalny wzrost nieoficjalnych przepływów.”

Już teraz pojawiają się głosy o transakcjach przeprowadzanych w Indiach na czarnym rynku. Światowa Rada Złota ostrzega zatem, że jeśli taka strategia potrwa dłużej, może doprowadzić do rozprzestrzenienia się szarej strefy, tak jak miało to miejsce zanim Indie zliberalizowały import blisko 15 lat temu.