Przejdź do treści

Liście Lepsze Od Orłów!

Zgodnie z opublikowanym właśnie raportem, Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej udało się pobić podwójny rekord. Pod względem sprzedaży złotych i srebrnych Liści Klonowych nie tylko poprawiła swoje własne wyniki, ale w drugim kwartale wyprzedziła także sprzedaż największego konkurenta – USA.

Z najświeższego raportu Mennicy wynika, że w drugim kwartale 2013 roku udało jej się sprzedać 403 tysiące złotych Liści Klonowych i aż 6,4 miliona swoich sztandarowych srebrnych monet. To naprawdę imponujący wynik. W porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego, sprzedaż srebrnych Liści wzrosła o 60%, a złotych – aż o 144%!

W czasie, gdy Kanada biła dotychczasowe rekordy, Mennica Stanów Zjednoczonych sprzedała „zaledwie” 336 500 złotych Orłów. Tym samym Kanadyjska Mennica Królewska wyprzedziła swojego konkurenta z południa aż o 20%.

Tegoroczna sprzedaż Liści Klonowych pozwala oczekiwać, że pobite zostaną nie tylko wyniki sprzedaży z ubiegłego roku, ale także z rekordowego roku 2011, kiedy to kanadyjskiej mennicy udało się sprzedać aż 1 150 285 złotych monet bulionowych. Jeśli tegoroczne wyniki będą się utrzymywać na zbliżonym poziomie, Mennica ma szansę zanotować sprzedaż rządu 1,2-1,3 miliona uncji.

Rekordowy rok szykuje się także w przypadku srebra. Kanadyjska Mennica Królewska jest na dobrej drodze do osiągnięcia rocznej sprzedaży na poziomie 24 milionów uncji. Dotychczasowy rekord padł w 2011 roku i wyniósł 23,1 miliona uncji.

Najpopularniejsze monety świata, zarówno złote jak i srebrne, można w Polsce kupić m.in. w Mennicy Krajowej.

4 komentarze do “Liście Lepsze Od Orłów!”

  1. Witam.

    —Inwestowanie w złoto i srebro zyskuje dziś coraz więcej wielbicieli, podczas gdy wielu analityków uważa, że od dziesięciu do piętnastu procent dobrego inwestycyjnego portfela powinien stanowić żółty kruszec. Niektórzy twierdzą, że wartość metali szlachetnych powinna stanowić do około dwudziestu procent naszego portfela, która to alokacja stanowi dość dobre ubezpieczenie portfela, jednocześnie pozwalając dość spokojnie patrzeć na zmiany cen kruszców.

    Jedną z form inwestowania w te dwa kruszce – złoto i srebro – jest lokowanie kapitału w monety bulionowe, nazywane potocznie przez wielu – również przeze mnie, więc w tym tekście będzie to sformułowanie używane dość często – „bulionówkami”.

    Monety bulionowe, zwane też lokacyjnymi, produkowane są na potrzeby osób i instytucji zainteresowanych inwestowaniem w szlachetne kruszce. Bite są one za zgodą oficjalnych władz w nieograniczonych z góry nakładach a ich cena skorelowana jest z wartością rynkową dominującego w nich kruszcu.

    „Monety bulionowe”, „monety bulionowe”…, no właśnie – są to „monety”, lecz inwestowanie w nie to inwestowanie w sam kruszec, nie w monety jako takie. Co warto podkreślić, bulionówki nie są produkowane – przynajmniej z założenia – po to, żeby je kolekcjonować. Niektórzy świeży inwestorzy planujący lokowanie kapitału w kruszce popełniają podstawowy błąd – mylą numizmatykę z inwestycją w metale szlachetne, co często zbiera swoje plony w ich późniejszych wynikach inwestycyjnych. Sam spotkałem się – przynajmniej raz – z osobą niby ze światka inwestycyjnego, która to jednak na pytanie w co bardziej opłaca się inwestować – sztabki czy bulionówki, odpowiedziała, że w monety bulionowe, uzasadniając to tym, że są one kupowane nie tylko przez inwestorów, lecz również przez kolekcjonerów. Mogą być one kupowane rzeczywiście równie dobrze przez kolekcjonerów, ale nie dzieje się tak raczej ze względu na ich numizmatyczną wartość. Podobnym argumentem mogłoby być, że bulionówki są kupowane nie tylko przez inwestorów, lecz również przez wędkarzy, grzybiarzy, pilotów, czy kierowców. Ktoś może powiedzieć – „No dobrze, ale kiedy wędkarz zaczyna inwestycje w monety lokacyjne staje się automatycznie inwestorem, więc argument nie ma sensu. Kolekcjoner natomiast nie staje się inwestorem, ponieważ kupuje te monety nie ze względu na kruszec, ale na wartość kolekcjonerską.” W tym momencie rozwiewam wątpliwości – to tak jednak nie działa. Kiedy kolekcjoner kupuje bulionówkę, staje się na tę chwilę – przynajmniej z założenia – inwestorem, ponieważ, podkreślmy to raz jeszcze, moneta bulionowa swoją wartość zawdzięcza wartości kruszcu! Trzeba zauważyć, że numizmatyka to zupełnie inny obszar, który różni się czynnikami wpływającymi na wartość danej monety. Ważne jest żeby pamiętać, że inwestując klasycznie w dany metal szlachetny w jego formie fizycznej mamy zwracać uwagę tylko i wyłącznie na cenę kruszcu, podczas gdy nasze monety bulionowe w zasadzie nie powinny nosić nawet najmniejszych znamion kolekcjonerskich, będąc jedynie nośnikiem wartości zawartego w nich metalu. Wiele nowicjuszy popełnia również inny kardynalny błąd lokując swoje pieniądze w niby numizmaty, czyli różnego rodzaju medaliki, czy też żetony albo o niskiej zawartości metalu szlachetnego, albo – co gorsza – tylko nim pokryte z zewnątrz.

    Nie należy jednak kompletnie wykluczać szansy na większy zysk z bulionówek niż ten przewidywany na podstawie wartości zawartych w nich kruszców. Perełki zdarzają się nie tylko wśród monet kolekcjonerskich – możemy je znaleźć równie dobrze pośród monet bulionowych. Egzemplarze szczególnie poszukiwane to te wybite z jakimś dodatkowym napisem, błędem, lub po prostu te z pierwszych roczników.

    Ponadto jako szczególną – pod względem wartości numizmatycznej – monetę bulionową podać można polskiego złotego Orła Bielika, który to nie jest tak bardzo podatny na wahania kursu żółtego kruszcu, jako że jest on postrzegany w pewnej mierze jako moneta kolekcjonerska. Roczniki charakteryzujące się stosunkowo niskim nakładem – w granicach kilkaset sztuk – wyceniane są nawet ponad dwukrotnie wyżej niż wskazywałaby na to sama wartość zawartego w nich złota.

    Kwestią często poruszaną przy mówieniu o inwestowaniu w monety bulionowe jest ich cena w stosunku do sztabek. Entuzjaści lokowania swojego kapitału w szlachetnych kruszcach często wybierają pomiędzy nabywaniem tradycyjnych sztabek a zakupem bulionówek. Monety bulionowe są odrobinę droższe od sztabek o tych samych parametrach. W związku z tym, co pisałem już wcześniej, monety lokacyjne pozbawione są większych, a w zasadzie jakichkolwiek, walorów numizmatycznych. Co więc sprawia że moneta taka jest droższa od jej sztabkowego odpowiednika, hm? W tym miejscu należy bez wątpienia wspomnieć o stanowiącej dość duży atut bulionówek standaryzacji – każda seria takich monet charakteryzuje się bowiem identycznymi parametrami w zakresie zarówno udziału poszczególnych składników w stopie, jak i wagi i to bez względu na to, czy dana bulionówka zaczęła być bita parę miesięcy temu, czy w dość odległych czasach. Inaczej sprawa ma się ze starszymi sztabkami, które to cechują się istotnym zróżnicowaniem wymiarów i kształtów, co powoduje często konieczność przeprowadzania dość kosztownych ekspertyz, które wymagane są przez potencjalnego nabywcę. Poza standaryzacją dość oczywistym powodem tego, że – na przykład – złote bulionówki są średnio około 1,2% droższe od odpowiadających im sztabek jest to, że wykonanie monet jest bardziej skomplikowane.

    Bulionówki produkowane są, często – szczególnie złote – ze względu na prestiż, w wielu krajach świata. Bite są przez mennice państwowe w dość dużych ilościach. Bardzo ważną rzeczą jest więc rozpoznawalność danej monety bulionowej, w którą zamierzamy zainwestować. Powinniśmy lokować swoje pieniądze w monety rozpoznawalne globalnie, co umożliwi nam płynną sprzedaż towaru przy wyjściu z inwestycji. Inwestując swój kapitał zawsze warto zastanowić się nad łatwością ewentualnej późniejszej sprzedaży aktyw, które planujemy kupić dziś. Nie inaczej jest więc przecież z monetami lokacyjnymi,

    —W swoim tekście miałem w planach, między innymi, bliższe przyjrzenie się tylko czterem monetom – ze złotych bulionówek: American Gold Eagle i Gold Maple Leaf, a ze srebrnych: American Silver Eagle i Silver Maple Leaf – ale nie wypada chyba jednak nie wspomnieć o tym, że za jedne z najbardziej rozpoznawalnych monet świata – jeśli nie za te najbardziej rozpoznawalne – uważane są bite ze złota w południowoafrykańskiej mennicy od 1967 roku Krugerrandy, których nazwa pochodzi od nazwiska widocznego na awersie Paula Krugera – prezydenta Republiki Południowoafrykańskiej sprawującego urząd w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku – oraz waluty RPA, której nazwą jest „Rand”, lub – zdania na temat pochodzenia drugiego członu nazwy są podzielone – łańcucha górskiego Witwatersrand, znajdującego się niedaleko Johannesburga, a zbudowanego w głównej mierze z bogatych w kruszce złota kwarcytów. Rewers monety przedstawia natomiast wizerunek symbolu Południowej Afryki – antylopy. Mówi się, że ponad pięćdziesiąt milionów uncji żółtego kruszcu krąży po globie w postaci właśnie Krugerrandów. Południowoafrykański Krugerrand stał się już poniekąd synonimem złota lokacyjnego.

    Kolejną rozpoznawalną w inwestorskim światku monetą jest ciesząca się bardzo dużym zaufaniem inwestorów, produkowana ze złota najwyższych prób – 999,9 i 999,99 – kanadyjska moneta inwestycyjna Maple Leaf, na której mimo licznych edycji od 1978 roku na awersie króluje niezmiennie wizerunek królowej Elżbiety II, podczas gdy miejsce na rewersie zarezerwowane jest dla narodowego symbolu Kanady – klonowego liścia. Maple Leaf jest często obiektem pożądania różnej maści inwestorów, ze względu na fakt, że moneta ta bita jest z największej ilości kruszców – platyny, złota, srebra i palladu – spośród wszystkich bulionówek, będąc przez to uniwersalnym kąskiem w inwestorskim towarzystwie. Co ciekawe, dzięki nominałom 1/20 i 1/15 ozt Maple Leaf jest ciekawą pozycją dla mniejszych inwestorów.

    Innym Świętym Graalem wśród inwestujących jest pochodząca ze Stanów Zjednoczonych złota moneta bulionowa American Gold Eagle, bita przez United States Mint od 1986 roku, której to awers przedstawia kobietę z rozwianymi włosami reprezentują Wolność, która trzyma pochodnię i gałązkę oliwną, a na której to rewersie widnieje wizerunek samca orła, który również trzyma oliwną gałązkę. Amerykańskiemu złotemu orłowi zaczyna deptać mocno po piętach opisany wcześniej złoty Maple Leaf, o czym wspomnę w dalszej części tekstu.

    Innych złotych monet bulionowych – wśród których jest również polski Orzeł Bielik – jest jeszcze trochę, lecz Krugerrand, Maple Leaf oraz American Gold Eagle cieszą się największą, spośród wszystkich swoich kolegów, sławą i zaufaniem wśród światowych inwestorów. Mogę zapewnić, że – przynajmniej póki co – lokując w te trzy monety swoje oszczędności prawie nigdy i prawie nigdzie nie powinniśmy mieć większego problemu z ich upłynnieniem. Inwestując, na przykład, w rodzimą monetę Orzeł Bielik powinieneś zadać sobie zawsze pytanie o to, czy przeciętni mieszkańcy różnych części globu ją rozpoznają. Są na ten temat niewątpliwie różne opinie, ale moim zdaniem, na dzień dzisiejszy polska złota moneta bulionowa nie jest jeszcze na tyle dobrze znana i sam osobiście nie lokowałbym w nią swoich pieniędzy.

    Jeśli chodzi o bulionówki z innego kruszcu – srebra – jedną z kluczowych porad dla początkujących zaczynających przygodę z inwestycjami jest według mnie informacja, że rozpoznawalność w przypadku monet bulionowych z białego kruszcu jest dużo bardziej kluczowa niż w przypadku monet złotych i warto poświęcić temu aspektowi dużo uwagi przy wyborze obiektów lokowania swego kapitału. Bardziej wtajemniczeni inwestorzy powinni zdawać sobie z tego faktu sprawę, ponieważ jego przyczyna nie jest zbyt skomplikowana – dzieje się tak na skutek obecnego stanu rynku lokacyjnego srebra, który nie jest jeszcze tak rozległy i rozwinięty jak rynek złota i w którym wciąż brakuje płynności i standardowych, tradycyjnych ośrodków skupu bulionówek ze srebra, co często zmusza inwestujących do dokonywania transakcji przez Internet – na wszelkiego rodzaju portalach ogłoszeniowych, ogłoszeniowo-aukcyjnych i aukcyjnych i co często doprowadza do problemów w płynności sprzedaży dla sprzedających oraz problemów podróbek i nieuczciwych sprzedawców dla kupujących. Nabywając srebrne monety bulionowe powinno więc liczyć się z faktem, że możemy mieć potem problem z ich sprzedażą, podczas gdy taki problem raczej nie powinien nas spotkać przy inwestowaniu w bulionówki z żółtego metalu.

    Coraz częściej działa zasada, że dystrybutorzy srebrnych monet zapewniają skup, ale musimy wtedy kontaktować się z konkretnym dostawcą u którego dokonaliśmy ich wcześniejszego zakupu. Dlatego też bardzo ważne jest by być bardzo ostrożnym przy kupowaniu większych ilości monet a najlepiej w zasadzie w ogóle unikać dużych transakcji na rynku wtórnym i zawsze od razu przy zakupie dowiadywać się, czy dany sprzedawca zapewni nam później także możliwość skupu.

    Mówiąc o rynku srebrnych bulionów nie wypada nie wspomnieć o bez wątpienia największej jego gwieździe – najpopularniejszej monecie bitej od 1986 roku przez Mennicę Stanów Zjednoczonych, srebrnej Amercian Silver Eagle. Awers monety przedstawia kobietę w narodowej fladze, symbolizującą narodziny wolności w USA, podczas gdy na rewersie widnieje orzeł ze wstążką z kultowym napisem „E Pluribus Unum”, nawiązującym do zjednoczenia stanów. Srebrna bulionówka, której wzór oparty jest na amerykańskiej półdolarówce „Walking Liberty” od dawna stanowiła konkurencję dla monet bulionowych z innych krajów, ale przede wszystkim dla monety z kraju sąsiedzkiego – Kanady. Podobnie jak American Gold Eagle, jego srebrny odpowiednik również zaczyna być mocno goniony przez srebrną monetę bulionową sąsiada – Maple Leaf. Temat ten poruszę w dalszej części tekstu.

    Drugą najpopularniejszą srebrną monetą lokacyjną na świecie jest oczywiście bita od 1988 roku bulionówka Maple Leaf, której wzór w zasadzie nie rożni się od opisywanego wcześniej złotego odpowiednika. Na awersie znów pozdrawia nas królowa Elżbieta II, kiedy z drugiej strony wdzięcznie leży klonowy liść. Pisałem wcześniej, że inwestując w monety bulionowe powinniśmy wystrzegać się wszelkich powiązań z kolekcjonerstwem i numizmatyką. Troszkę inaczej jednak przedstawia się sprawa tutaj, jako że szczególnie cenione przez kolekcjonerów, i w ogóle przez inwestorów, są monety, których emisja odbyła się w latach 1997-1998, kiedy to ilość monet wyprodukowanych oscylowała w granicach „jedynie” około stu tysięcy sztuk, podczas gdy coroczna emisja sięga obecnie czasem nawet kilku milionów monet.

    Inwestując w srebrne monety bulionowe mamy do wyboru oczywiście jeszcze więcej pozycji, lecz ja w moim tekście powstrzymam się od wspominania o innych, ponieważ moim zdaniem, jako że przy monetach z białego kruszcu potrzeba globalnej rozpoznawalności monety jest jedną z najistotniejszych, osobiście polecałbym inwestycje w dwie powyższe propozycje, które to cieszą się rozpoznawalnością na całym świecie i zaufaniem dużego grona inwestorów.

    Osobiście zarówno spośród złotych, jak i srebrnych monet bulionowych preferuję amerykańskie orły – mam duży sentyment do mennicy bijącej owe monety. Bardzo lubię także Maple Leaf, które za to charakteryzują się bardzo wysoką próbą kruszcu. Te dwa rodzaje bulionówek darzę szczególnym upodobaniem spośród wszystkich propozycji rynkowych.

    Przy okazji zarówno American Gold Eagle, jak i jego srebrnego odpowiednika wspomniałem o tym, że jego główną konkurencją był zawsze Maple Leaf, który to ostatnio coraz bardziej zbliża się do amerykańskiego znajomego. Konkurencję tych dwóch bulionówek i konkurencję dwóch mennic, które je biją porównać można do potyczki dwóch wybitnych przedstawicieli rocka – Kanadyjczyka Neila Younga oraz Amerykańskiego zespołu Lynyrd Skynyrd. O czym dowiadujemy się z najnowszych raportów, Kanadyjska Mennica Królewska nie dość, że poprawiła znacznie swoje wyniki sprzedaży zarówno złotych, jak i srebrnych monet Maple Leaf, to na dodatek w drugim kwartale pobiła swojego największego rywala – USA. W porównaniu z drugim kwartałem zeszłego roku, w tym samym okresie tego roku sprzedaż srebrnych Maple Leaf wzrosła o około sześćdziesiąt procent, podczas gdy ich złotych odpowiedników o blisko sto pięćdziesiąt procent! Dzięki temu pod względem sprzedaży złotych bulionówek, Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej udało się ze świetnym wynikiem wyprzedzić Mennicę Stanów Zjednoczonych, co jest dużym sukcesem kraju klonowego liścia. Dane te pozwalają wierzyć, że tegoroczna sprzedaż złotych monet Maple Leaf przez KMK pobije wszelkie swoje rekordy, łącznie z najwyższym wynikiem zanotowanym w roku 2011. Nie inaczej jest jeśli chodzi o srebro. Wszystko wskazuje na to, że kanadyjska Mennica pobije swoją rekordową sprzedaż także na tym polu, która to również miała miejsce w 2011 roku.

    —Na koniec pragnę podkreślić, że inwestowanie w jeden metal, powiedzmy w złote bulionówki, nie pozwala jednak na dywersyfikację portfela. Wtedy z pomocą przychodzi srebro, które jest oczywistą alternatywą dla droższego żółtego kruszcu. Warto jednak wiedzieć, że w dzisiejszym świecie mamy dużo większe pole manewru w tym obszarze. Po piętach staremu duetowi – złotu i srebru – na światowych rynkach zaczynają deptać platyna i pallad. Tym większym jest atut kanadyjskiego Maple Leaf, który to bity jest z największej ilości kruszców – nie tylko ze złota i srebra, ale również właśnie z platyny i palladu.

    Pozdrawiam,
    Marcin Bogucki

    1. Mennica USA sobie liczy strasznie drogo za ich produkcję, w sumie trudno powiedzieć dlaczego, bo ani technologia nie jest jakaś zachwycająca, ani metal specjalnie czysty. Widocznie chcą tak drogo, bo ludzie się godzą płacić żeby mieć coś z Ameryki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.