Diamentowa Gorączka w Kanadzie

 

Słynny geolog mówi, że diamenty są jak gołębie – jeśli trafisz na jednego, możesz spodziewać się całego stada. Taką teorią kierują się uczestnicy nowej fali poszukiwań szlachetnych kamieni na północno-zachodnich terytoriach Kanady.

Właśnie tam znajdują się jedne z największych kopalń na świecie – Ekati i Diavik, a także rosnąca w siłę Snap Lake – wszystkie położone w centralnej części kratonu Slave. Wkrótce dołączy do nich projekt Gahcho Kue Diamond położony na południowy wschód od najsłynniejszych kopalń. Kiedy w 2016 roku rozpocznie produkcję, ma stać się największą i najbogatszą w szlachetne kamienie kopalnią na świecie. Dostępne zasoby naturalne na terenie tego wartego 700 milionów dolarów projektu szacuje się łącznie na 55,5 miliona karatów. Większościowym udziałowcem jest tam kanadyjski De Beers, a 49 proc. własnaości przypada spółce Mountain Province Diamonds, która odkryła to cenne złoże.

Niedaleko Gahcho Kue znajduje się kolejny projekt, North Kennady, z czeterema potwierdzonymi przez geologów pokładami diamentów. Jak twierdzą jego właściciele, dwa z nich są jeszcze bogatsze, niż te w Gahcho Kue. Ale to nie koniec. Okoliczne tereny eksplorują najsłynniejsi weterani poszukiwań z czasów poprzedniej diamentowej gorączki, która opanowała Kanadę w latach 90. ubiegłego stulecia. To właśnie oni odpowiadają za zlokalizowanie złóż, ktore dziś eksploruje się w kopalni Diavik.

W przypadku złota bliskość odkrytych złóż zupełnie nie ma znaczenia, ale z diamentami jest już inaczej. Jak mówi profesor Roger Morton, słynny geolog z Uniwesytetu Alberty, najlepsze miejsce poszukiwań wysokiej jakości złóż diamentów, to obok innych złóż. Nic więc dziwnego, że każde kolejne odkrycie wywołuje nową falę poszukiwań w jego obrębie. A jak wiadomo, terenów do eksploracji w Kanadzie – drugim co do wielkości państwie na świecie – na pewno nie zabraknie.