Przejdź do treści

Złoty Przepis Na Milionową Wygraną

Cała Polska żyje dziś najnowszą kumulacją lotto – w kolejnym losowaniu tej najpopularniejszej na świecie loterii do wygrania jest aż 25 milionów złotych!

Czy trafienie magicznej „szóstki” może być najłatwiejszym sposobem na zapewnienie sobie udanej emerytury? Czy systematyczna gra jest opłacalna dla naszych portfeli? Nic bardziej mylnego!

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jakie właściwie jest prawdopodobieństwo trafienia wszystkich sześciu liczb w szczęśliwym zakładzie. Historie mówiące o większych szansach na śmierć w drodze do kolektury okazują się prawdziwe – Twoje szanse na milionową wygraną wynoszą zaledwie 1 do ok. 14 000 000!

Niezależnie od minimalnych szans na zwycięstwo, rzesze Polaków przez niemal całe swoje życie regularnie „puszczają lotka”. tymczasem jeśli powstrzymamy ludzką chciwość i zdamy się na inwestycyjną konsekwencję – zawrotna kwota kumulacji dostępna będzie na wyciągnięcie ręki.

Statystyczny polak zawierając tylko 6 zakładów w tygodniu (2 zakłady na losowanie) godzi się na wydatek rzędu niemal 900 zł rocznie! Gdyby tylko zebrać wydatki gracza z 30-letnim doświadczeniem i przeznaczyć je na zakup złota już na początku przygody z lotto – dziś można by spieniężyć kruszec o wartości 21 600 000 zł, co jest niemal równe z rekordową kumulacją, po potrąceniu należnych podatków!

Jak widać, nie trzeba zdawać się na uśmiech losu – wystarczy odpowiednio wczesna inwestycja w złoto. Nie czekaj na szczęśliwe liczby i zacznij budować złote fundamenty już dziś!

16 komentarzy do “Złoty Przepis Na Milionową Wygraną”

  1. Wygrana w lotto to szansa jedna na milion .. a zysk ze złota to świadoma strategia,kapitał w najbardziej mądrą „lokatę” Kupić gdy inflacja w dole i czekać cierpliwie aż inflacja pójdzie w górę. Trzeba podejmować mądre decyzje a nie liczyć na szczęście od losu :)

  2. Nic dodać, nic ująć. Wystarczy mocno stąpać po Ziemi i odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd kolektura bierze te 25 baniek, żeby dość trywialnie uzmysłowić sobie szansę na trafienie w szóstkę.
    Mechanizm wydawania pieniędzy jest zbieżny z mechanizmem oszczędzania, przy czym ten pierwszy jest częściej przez nas doświadczanay. Często zwracamy uwagę na to, że tutaj wydaliśmy kilkanaście złotych, tu kilka, tam kilka i stu złotych nie ma. To samo prawo rządzi oszczędnościami. Ale w głowach mamy projekcję że odkładając po kilkanaście, czy kilkadziesiąt złotych to i tak za mało aby coś z tego mieć. I tutaj jesteśmy w błędzie. Zatem oszczędzajmy małymi kwotami, a miliony przyjdą same…

  3. Rzeczywiście szanse na wygraną są marne ale z drugiej strony ludzie grający tak tego nie przeliczają…raczej marzy im się „szybki” zysk…pozostaje im nadzieja,że kiedyś trafią:)

  4. Dziadek całe życie gra w lotto, kiedyś nawet trafił „zakładową szóstkę” :D jednak, gdy na drugi dzień okazało się, że „milionerów” jest cała masa, dziadek z niesmakiem przyjął wygraną…

    1. Może i z niesmakiem, ale jednak wygrał ;)
      ja bym się nie obraził i chętnie przygarnął nawet równowartość losu, bo przynajmniej bym nie stracił

  5. Ludzie żyją nadzieją. Z jednej strony to może i dobrze, bo czymże by życie było, jakbyśmy jeszcze i to stracili… Ale niestety (a może „stety”) trzeba być realistą jeśli do czegokolwiek chce się dojść i cokolwiek osiągnąć…

  6. Fakt, że 25 000 000 zł to pokaźna suma, tak bardzo pokaźna, że w rzeczywistości przesłania wszystko, a już na pewno radykalne myślenie :) Na każdym kroku, nie dają nam na chwilę zapomnieć jak wielka jest to wgrana i że każdy „musi dać szanse szczęściu”, więc przeciętny Kowalski też chce spróbować. W końcu nie pokazuje się w telewizji ludzi, którym udało się wypracować zysk na złocie, a o takich co już wygrali, słyszy się non stop :)

  7. Pomijając to, że pieniądze wydawane systematycznie na kupony są nie do odzyskania to często historia karmi nas przykładami jak to ktoś bez glowy na karku wygrywa kilka baniek i trwoni je równie szybko :)

  8. Kurczę, ja poproszę o szczegółowe wyliczenie – bo mi jakoś nie chce wyjść te 20 baniek (nawet wpłacając od razu kasę na złoto, przyjmując wartość dolara 1pln oraz zaniżając cenę złota w ’85 roku do 300$). A swoją drogą, to ciekawe jest obserwowanie ludzi, których „nie stać na złoto” a wydają co miesiąc po kilkaset złotych na losy…

  9. Zawsze na ludzką wyobraźnię działała tak wielka wygrana, natomiast na szczęśliwy los można liczyć całe życie, w większości z mizernym skutkiem… Lepiej mieć los we własnych rękach i mądrze gospodarować kapitałem.

  10. Dobrym przykładem jest aktualna reklama jednych z banków : z małych oszczędności robią się duże. Zamiast bezmyślnie napędzać totalizatory gdzie szansa na wygraną jest marna lepiej te parę groszy wrzucić do „skarpety”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.