Słabe dane z USA zaskoczyły inwestorów, złoto znów na fali

Bulionowych inwestorów na sam koniec tygodnia spotkała spora niespodzianka. Po minimalnej zmienności ceny złota i niewielkich szansach na pokaźne odbicie w trakcie pierwszych czterech sesji, piątkowy raport o nowych miejscach pracy w amerykańskiej gospodarce poważnie zachwiał przekonaniami inwestorów o słuszności podwyżki stóp procentowych już na najbliższym posiedzeniu. Największymi przegranymi w tej sytuacji stały się notowania amerykańskiej waluty, na czym szczególnie zyskało złoto, kończąc tydzień wynikiem ok. 1247 USD za uncję.

Poniedziałkowa sesja nie wniosła do notowań większej zmienności, a to głównie za sprawą dnia wolnego w Stanach Zjednoczonych i braku publikacji ważnych dla rynku danych ekonomicznych. Mimo to, w godzinach wieczornych zaobserwowaliśmy pobudzenie wśród kupujących, które pozwoliło na wzrost ceny do ok. 1212 USD (ok.4679 PLN) za uncję.

Poniedziałkowe zamknięcie, które przebiegało pod dyktando kupujących, poprawiło nastroje wśród inwestorów w trakcie sesji wtorkowej. Entuzjazm utrzymał się nawet wobec bardzo pozytywnego wyniku wydatków konsumenckich w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu stabilny wzrost ceny przez całą sesję zakończył się dopiero przy ok. 1219 USD (ok. 4706 PLN) za uncję.

W trakcie środowego handlu, po raz pierwszy od kilku sesji do głosu doszły niedźwiedzie. Po stabilnej pierwszej części dnia, gdzie złoto nie zdołało opuścić kanału cenowego ok. 1216-1220 USD (ok. 4694 – 4709 PLN) za uncję, publikacja najnowszych wskaźników ISM dla amerykańskiego przemysłu pobudziła stronę podażową, która rozpoczęła krótką, lecz intensywną sprzedaż. Poprawa widoczna także w wyniku PMI amerykańskiego przemysłu, przyniosła nam spadek ceny złota do ok. 1210 USD (ok. 4671 PLN) za uncję. Kupujący, którzy czekali na ostatnie minuty sesji, zdołali ją jeszcze przywrócić do wyjściowego poziomu ok. 1216 USD (ok. 4694 PLN) za uncję.

Inwestorzy wyraźnie oczekiwali na comiesięczne, federalne dane o ogólnej kondycji amerykańskiego rynku pracy, przez co nawet publikacja najnowszej liczby zasiłków dla bezrobotnych oraz wskaźnika ADP nie przełożyły się na żadne znaczące ruchy cenowe w trakcie czwartkowej sesji. Pozytywne wyniki danych gospodarczych nie zdołały znacząco zaszkodzić cenie złota. Po spadku do poziomu ok. 1213 USD (ok. 4682 PLN) za uncję cena nie już uległa zmianie aż do końcowego dzwonka.

Najważniejszym, decydującym dla dalszych losów kruszcu, dniem bez wątpienia był piątek. Stabilna pierwsza część sesji poszła całkowicie w niepamięć wobec zaskakująco fatalnych dla amerykańskiej gospodarki danych o zatrudnieniu. Mimo teoretycznego spadku bezrobocia do zaledwie 4,7 proc., cała uwaga inwestorów skupiła się na o wiele bardziej precyzyjnych danych. Szokującym rozczarowaniem okazała się liczba nowych miejsc pracy poza rolnictwem. Powstało zaledwie 38 tys. nowych etatów, wobec aż 164 tys. prognozowanych. Bardzo niepokojącym sygnałem jest także ujemny wynik zanotowany w tym zakresie przez sam sektor przemysłowy. Tak silnie negatywne odczyty wyraźnie podważyły możliwość podwyżki stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu, przez co notowania amerykańskiego dolara osłabiły się o niemal 2 proc. względem innych głównych walut świata, a złoto w ciągu zaledwie godziny podrożało o ponad 30 USD na uncji. Bulionowi inwestorzy mogli beztrosko udać się na weekend, ponieważ tydzień zakończyliśmy wyraźnym plusem przy poziomie ok. 1247 USD (ok. 4814 PLN) za uncję.

Kolejny tydzień rozpoczniemy bardzo intensywnie, a inwestorzy powinni uzbroić się w duże nakłady cierpliwości. Już w poniedziałek posłuchamy najnowszego komentarza szefowej Fed-u, w trakcie, którego odniesie się ona do ostatnich danych z amerykańskiego rynku pracy i miejmy nadzieję, rozwieje wszelkie wątpliwości, co do wpływu publikacji na najbliższe zmiany w polityce monetarnej, a przede wszystkim na wysokość stóp procentowych. Kolejne przyniosą nam także wynik PKB UE za I kwartał oraz wystąpienie lubiącego zaskoczyć Mario Draghiego, szefa Europejskiego Banku Centralnego. W perspektywie tych wydarzeń, największe zagrożenie dla ceny złota wciąż płynie z niekonsekwentnych komunikatów i działań amerykańskich bankierów centralnych.

Paweł Żuk
Główny analityk
Inwestycje Alternatywne Profit S.A.