Przejdź do treści

Czekając na piątek… Co ze złotem?

Przed nami „sezon krachów” – przekonuje Stewart Thomson, emerytowany broker Merrill Lynch. Najgorsze krachy na giełdach występowały właśnie we wrześniu i październiku, a przed nami dwa kluczowe wystąpienia szefów banków centralnych. Czy wywołają jeszcze większe zamieszanie na rynkach i skierują inwestorów w stronę złota – bezpiecznej przystani?

Pod koniec ubiegłego tygodnia czołowi bankierzy centralni z całego świata spotkali się w amerykańskim kurorcie Jackson Hole, by omówić sposoby, w jaki światowa gospodarka może skutecznie walczyć ze skutkami kryzysu. Ale czy aby sami nie wywołają wkrótce jeszcze gorszych problemów?

Podczas spotkania, szef Banku Japonii, Haruhiko Kuroda, stwierdził, że nie ma zamiaru zwalniać tempa, w jakim skupuje obligacje, pompując w swoją gospodarkę blisko 800 miliardów dolarów rocznie. Tymczasem jeśli takie tempo się utrzyma, za dwa lata nie będzie już czego skupować. Co więcej, Kuroda oświadczył że ma jeszcze dużo przestrzeni do działania przy wykorzystaniu negatywnych stóp procentowych. W przyszły poniedziałek ma wygłosić kolejne przemówienie, na którym prawdopodobnie potwierdzi obranie tego właśnie kierunku.

Bulionowi inwestorzy powinni bacznie przyglądać się jego wystąpieniu, ale przed nami jeszcze jedno kluczowe wydarzenie. Już na najbliższy piątek przewidziana jest publikacja amerykańskich danych dotyczących rynku zatrudnienia. Dobry wynik raportu może skłonić Fed do ogłoszenia podwyżki stóp procentowych już podczas spotkania FOMC zaplanowanego na 21 września.

Przed piątkowym raportem złoto może spadać w kierunku poziomu 1300 USD za uncję, ale jego wynik w każdym przypadku powinien być dla złota korzystny. Dlaczego? Jeśli raport pokaże, że amerykańska gospodarka nie wygenerowała zbyt wielu nowych miejsc pracy, dolar powinien się osłabić, a pójść w górę.

Jeśli natomiast okaże się, że rynek pracy ma się dobrze, Fed może przekonać się do rychłego podniesienia stóp procentowych. A wbrew powszechnej opinii, to wcale nie musi oznaczać dla złota nic złego.

Kiedy w grudniu ubiegłego roku Janet Yellen zdecydowała się na podniesienie stóp procentowych, na rynkach akcji i dolara powstało zamieszanie, które sprawiło, że liczne instytucje skierowały kapitał w kierunku złota. Dlatego przed nami prawdopodobnie najważniejszy raport z rynku pracy w tym roku, a jego skutki mogą odbić się echem na całym świecie. Jeśli Fed podniesie stopy we wrześniu, Bank Chin może ogłosić poważną dewaluację juana, a ta – wywołać kolejny krach na giełdach.

Dlatego – w obliczu kolejnej fali globalnego zamieszania – najlepiej postawić na jedyną pewną walutę: złoto.

11 komentarzy do “Czekając na piątek… Co ze złotem?”

  1. Jak ktoś chce się zabezpieczyć to i tak trzeba kupować złoto regularnie. Przy różnych wahaniach cena się uśredni i wtedy żaden krach nie jest straszny. Na złoto trzeba stawiać cały czas a nie tylko zabezpieczać się „na szybko”, gdy czujemy, że zaraz coś się stanie.

        1. Znam co najmniej dwa FACHOWE blogi, na których uwolnienie kursu franka trąbiono już rok PRZED uzasadniając obficie i rozsądnie. Co do Brexitu – zgoda: na dwoje babka wróżyła.

      1. Niezależności to mi nie brakuje, a i trochę grosza by się znalazło więc będę wdzięczny jeśli ujawnisz te tajemnicze blogi ;)

        1. Cholercia… naprawdę jest źle. Ja WSZYSTKIE dane w poprzednim poście podałem. Ale dziś, w dobie kultury obrazkowej i hołdowania idiotycznym rozrywkom społeczeństwo mamy już tak oduraczone (na własne żądanie), że wszystko musi być podane na tacy ! Żadnej minimalnej nawet zdolności postrzegania abstrakcyjnego. Hmmmm… Cóż, likwidujmy dalej politechniki, wydziały chemii czy matematyki a jedyne, co będą potrafili absolwenci Wyższych Szkół Dyplomacji i Kosmetologii w Skierniewicach (i szkół podobnych), to wypełnienie kolorowanki. Bez obrazy oczywiście ;-)

  2. Złoto pewnie też nie uchroni się całkowicie przed zawirowaniami ale na pewno najlepiej zamortyzuje wahania na światowych rynkach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.