Przejdź do treści

Komputery sprzedają, Chiny świętują, złoto traci

Rynek złota od lat rządzi się swoimi prawami. Podaż i popyt nie zawsze są najważniejsze, a cenę kształtują czasem pojedyncze transakcje, które w odpowiednich warunkach potrafią pociągnąć za sobą lawinę innych zleceń. Tak było i tym razem, kiedy w miniony wtorek – przy obniżonej płynności rynku – cena złota spadła do najniższego poziomu od kilku miesięcy.

W poniedziałek notowania złota nieznacznie osłabiły się względem poziomu sprzed weekendu, utrzymując się w wąskim kanale 1308-1313 USD za uncję. Umocnił się za to dolar, a to za sprawą lepszych od oczekiwanych danych na temat produkcji w USA. By lepiej oszacować możliwość grudniowej podwyżki stóp procentowych przez Fed, inwestorzy wydawali się oczekiwać ze zdecydowanymi ruchami na piątkowe dane z rynku pracy. Spokoju dodawał ponadto obchodzony w Chinach Złoty Tydzień, który co roku istotnie wpływa na płynność rynku złota.

Jak stwierdził w poniedziałek w rozmowie z Reutersem analityk Societe Generale, Robin Bhar, „ceny złota nieznacznie się obniżają, ale nie powinny spaść zbyt wiele, zwłaszcza przed najbliższym piątkiem”. W jak dużym był błędzie, przekonaliśmy się już następnego dnia. Na fali poniedziałkowych danych, nowych komentarzy członków Fed o planowanej podwyżce stóp oraz informacji o ograniczeniu podaży pieniądza przez EBC, złoto zaliczyło największy dzienny spadek od niemal półtora roku i najniższy wynik notowań od czasu ogłoszenia Brexitu – 1268,20 USD/oz.

Gdy metal przebił się poniżej poziomu 100-dniowej średniej kroczącej (1310 USD/oz), a następnie przez psychologiczną granicę 1300 USD/oz, posypały się automatyczne zlecenia sprzedaży, a Chińczycy, którzy w takich przypadkach reagują zwykle falą zakupów, spokojnie świętowali.
Kolejne dni nie przyniosły już niespodzianek, tylko stopniowe obniżanie poziomu notowań złota.

Przebicie 200-dniowej średniej na poziomie 1258 USD poskutkowało tym, że w piątek złoto osiągnęło tygodniowe minimum w wysokości 1246,20 USD. Ten wynik okazał się przełomowy i kruszec zdołał się jeszcze odbić, by na giełdzie w Londynie zamknąć tydzień w wynikiem 1258,75, a za oceanem -1258,10 USD za uncję.

W efekcie, mimo wsparcia ze strony stosunkowo słabych danych z rynku pracy, królewski metal zaliczył dziewiątą sesję spadkową z rzędu, a cały tydzień zakończył z ponad 4-procentowym spadkiem.

W Polsce notowania dolara sprawiły, że cena złota spadła w ubiegłym tygodniu o 3,9 proc., W oparciu o londyńskie fixingi i średni kurs dolara wg NBP, polski inwestor musiał w piątek zapłacić za uncję 4846 zł.

12 komentarzy do “Komputery sprzedają, Chiny świętują, złoto traci”

  1. „a Chińczycy, którzy w takich przypadkach reagują zwykle falą zakupów, spokojnie świętowali”
    hehehehe… czy ktoś naprawdę wierzy, że Chińczycy (tj chińskie komputery) nie byli przygotowani na „falę automatycznych zakupów” i Chińczyk (niczym Polak) oddał się na pałę „świętowaniu” jakby świat bez chińskiego świętowania miał się Chińczykom skończyć ? :-)

  2. Czasami, zamiast kierować się w pełni zdaniem różnorakich analityków, warto po prostu niezależnie od niego uśredniać sobie cenę. Przy regularnych zakupach można spać spokojnie. :)

    1. Jak można spać spokojnie – posiadając i/lub kupując złoto -, jak cena złota leci w dół, a na cenę nie ma się żadnego wpływu ? Co daje uśrednianie strat ??? :-)))

        1. Zdrowy rozsądek. Ten tutejszy kwik w końcowej swojej części ZAWSZE naganiający „bezpieczeństwo” do lokowania kapitału w złocie, to… tylko wibracja powietrza.

      1. Krótkoterminowe spadki nie mają większego znaczenia, gdy kupujemy złoto w perspektywie zabezpieczenia przyszłości swojej lub dzieci/wnuków. Nie uśredniamy więc strat, a cenę zakupu.

  3. Ludzie przecież złoto to inwestycja długoterminowa, na kilka jak nie kilkanaście lat. Jak się powinno postępować ze złotem fizycznym? Kup je i schowaj do szafy. Zapomnij. Przypomnij sobie za 10 lat i sprzedaj albo podaruj dzieciom/wnukom ;)

  4. Jak ktoś ma ulokowane ok 30% oszczędności w złocie to te wahania nie będą miały dla niego większego znaczenia, bo płynność będzie zachowana, a jak przyjdzie czas do spieniężenia za 10-15 lat to nikt o takich wahaniach nie będzie pamiętał. Gorzej jak ktoś posiada całość swoich oszczędności w złocie ale wiadomo, że roztropny inwestor do takiej sytuacji nigdy by nie doprowadził

  5. Chińczycy osłabili juana do dolara o prawie 1% w ciągu kilku pierwszych dni października. Było 6,68, a jest 6,74 za dolara. Chińczycy w Szanghaju handlują fizycznym złotem w juanie. Comex i Londyn muszą się z nimi liczyć i ich cena nie odbiega znacząco. Przy 272 juanach za gram, przy kursie 6,68 byłoby 1266 dol za uncję, a przy kursie 6,74 jest 1255. Niby niewiele, ale swoje dokładają… Dolar się umacnia więc tendencja będzie taka, że Chińczycy dalej będą osłabiać juana, a to dla złota nie rokuje najlepiej, bo w Europie i USA cena z Szanghaju będzie wyrażona w dolarze nie juanie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.