Złoto, przemyt i emeryci — nowa fala przestępczości w Japonii

Japonia jest jednym z najbezpieczniejszych państw świata. Napady z bronią, zastraszenia czy porwania są tutaj prawdziwą rzadkością. Ta spokojna i zamożna wyspa bez wątpienia nie jest krajem dla gangsterów. Ale czy to oznacza, że Japończycy nie popełniają przestępstw? Wręcz przeciwnie. A co najciekawsze — najczęściej stoją za nimi gospodynie domowe i emeryci.

Rozkwit “branży”

Okazuje się, że Japończycy wyjątkowo upodobali sobie przestępczość w tzw. starym stylu. Najpopularniejszy stał się przemyt złota — szybki zysk kusi nawet zwykłych obywateli. W ciągu ostatnich kilku lat liczba aresztowań wzrosła aż 40-krotnie.

Nowa fala przestępczości nie uszła uwadze lokalnych mediów. Niemal z każdego serwisu informacyjnego można dowiedzieć się o kolejnych przypadkach przemytu złota wartego miliardy dolarów. Sposobów na przewiezienie ładunku jest nieskończenie wiele, począwszy od łodzi rybackich po prywatne odrzutowce.

Przemyt złota rozkwitł wraz z podniesieniem podatku w 2014 roku. W ciągu poprzednich 10 lat średnia liczba osób zatrzymanych w ciągu jednego roku wynosiła 10. Tymczasem w 2015 roku do japońskich aresztów trafiły aż 294 osoby. Złoto jest najczęściej przywożone z Chin, a konkretnie z Hong Kongu i Makau, czyli z regionów, w których jego sprzedaż nie podlega opodatkowaniu. Po ominięciu kontroli celnej przemytnicy sprzedają kruszec japońskim dystrybutorom po cenach uwzględniających 8-procentowy podatek, którego nigdy nie zapłacili.

Psychologia Japończyków

Kryminolodzy twierdzą, że przemyt złota jest rodzajem przestępstwa, które “idealnie” pasuje do mentalności Japończyków — nie wymaga przemocy ani noszenia broni, nie generuje ofiar, nie wyrządza nikomu bezpośredniej krzywdy, jest cichy i odbywa się w ukryciu.

Nic więc dziwnego, że wśród etatowych przemytników znajdziemy nie tylko profesjonalistów, ale także wielu początkujących. Przewożenie złota w małych ilościach jest stosunkowe łatwe. Ludzie często ukrywają je w torebkach przyszytych do bielizny albo podeszwach butów. Tego rodzaju działalność szybko staje się sposobem na dorobienie sobie do pensji lub emerytury. Przemyt jest szczególnie atrakcyjny dla emerytów, którzy dysponują dużą ilością wolnego czasu.

Duży zysk — niska kara

Tylko w tym miesiącu japońska policja zatrzymała grupę 5 kobiet w przedziale wiekowym od 50 do 60 lat. Panie próbowały przemycić pod ubraniami prawie 70 kg złota o wartości 1,2 mln dolarów. Całemu procederowi przewodziła 66-latka, która przyznała się, że ma już za sobą 8 takich wypraw. Z kolei w ubiegłym miesiącu straż przybrzeżna zatrzymała łódź rybacką, w której znajdowało się ponad 200 kg złota o wartości 9,1 mln dolarów.

Te przypadki to jednak nic w porównaniu z parą aresztowaną w 2009 roku. W czasie procesu oboje przyznali się do aż 56 przemytniczych podróży do Hong Kongu oraz Australii, w wyniku których zarobili 1,4 mln dolarów.

Przy tak wysokich zyskach kary za przemyt nie wydają się być wystarczająco odstraszające. Na złapanych na gorącym uczynku pechowców czeka grzywna w maksymalnej wysokości 90 tys. dolarów. Po jej zapłaceniu zazwyczaj otrzymują swoje złoto z powrotem.