Przejdź do treści

Spiskowa Teoria Dziejów Obnażona!

Wbrew spekulacjom ekonomistów, Rezerwa Federalna nie zamierza zredukować programu QE3 i nadal będzie pompować w amerykańską gospodarkę kilkadziesiąt milionów dolarów miesięcznie. Co ciekawe, mimo że zuchwała zapowiedź dalszego drukowania wygenerowanych z powietrza, ‘pustych’ dolarów powinna korzystnie wpłynąć na cenę złota – jedynej waluty, która ma dziś oparcie w realnej wartości, tak się nie stało…

Zaledwie dwa dni po wydaniu oświadczenia dot. planowanej polityki monetarnej Fed-u, królewski kruszec zanotował kolejny spadek. Jak to możliwe? Badacze rynku sugerują, że aby wyjaśnić ten paradoks, musimy cofnąć się o kilkanaście lat wstecz…

Lata 90’ XX wieku to czas niekwestionowanego rozwoju technologicznego. Wszyscy pamiętamy, jak intensywnie rozwijał się wówczas przemysł komputerowy. Koncerny informatyczne dosłownie prześcigały się w pracach nad udoskonaleniem ‘pecetów’, prezentując nie tylko coraz szybsze procesory, ale też coraz lepsze akcesoria komputerowe. Kupując nowy komputer, chętnie inwestowaliśmy bowiem także w nowy monitor, myszkę, klawiaturę, głośniki, czy nawet kamerkę internetową.

Ogromny postęp technologiczny raz na zawsze pchnął świat do przodu, a każdy z nas próbował za nim nadążyć.

Co ciekawe, ogólnoświatowa pogoń za innowacją największe zyski przyniosła… Chinom. Podczas gdy niemal cały świat, na czele z Ameryką, wydawał krocie na nowinki techniczne, które pojawiały się na rynku niczym przysłowiowe grzyby po deszczu, Chiny nieustannie się bogaciły, inkasując miliardy dolarów.

Pozostaje więc zadać sobie kluczowe w tej sprawie pytanie – co rząd Chin zrobił z tak dużą ilością pieniędzy? Rozsądnym wydawało się bezpieczne zainwestowanie zgromadzonego kapitału, na przykład poprzez zakup obligacji skarbowych. Tak też się stało. Chiny weszły w posiadanie ogromnej ilości amerykańskich obligacji skarbowych, tym samym znacznie umacniając swoją pozycję na arenie międzynarodowej.

Początkowy entuzjazm szybko rozwiała jednak systematyczna dewaluacja amerykańskiej waluty. Chiny, odporne na panujący na świecie „kult dolara”, doskonale wiedziały, że amerykańska gospodarka coraz bardziej kuleje, zaś sam dolar nie ma żadnego oparcia w realnej wartości, a jego przyszłość stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Chcąc jak najszybciej pozbyć się stale tracącego na wartości papierowego pieniądza, postanowiły więc miliardy ‘pustych’ dolarów zamienić na dobra materialne, odporne na wahania rynków finansowych. Efekt? W centrum zainteresowania chińskiego rządu znalazły się budynki użyteczności publicznej, pola naftowe, nieruchomości i … złoto.

Łatwo przewidzieć, jak w tej sytuacji zachował się rząd Stanów Zjednoczonych. Chiny stały się niekwestionowaną potęgą i jedyną alternatywą, która pozwalała zapobiec zalewaniu amerykańskiego rynku obligacjami wartymi miliardy dolarów, stało się stworzenie Chińczykom możliwości korzystnego inwestowania w złoto. Wielu analityków rynku sugeruje, że to, co od dwóch lat dzieje się z żółtym metalem, jest właśnie rezultatem trwającej w kuluarach gry politycznej, mającej na celu ochronę kulejącej gospodarki USA.

Wystarczy spojrzeć na notowania giełdowe, aby zauważyć, że za każdym razem, kiedy Fed ogłasza kontynuację, bądź rozszerzenie programu QE, cena złota szybuje w górę tylko po to, by za kilka dni w tajemniczy sposób znacznie się obniżyć. I choć brzmi to jak scenariusz powieści kryminalnej, teoria ta z biegiem czasu zaskarbia sobie coraz szersze grono popleczników. Nie sposób bowiem nie zauważyć, że każdy z tajemniczych spadków cen złota natychmiast wykorzystuje właśnie Państwo Środka, nieprzerwanie pomnażając swoje rezerwy…

W ten prosty sposób Rezerwie Federalnej udaje się upiec przysłowiowe ’dwie pieczenie przy jednym ogniu’. Chcąc reanimować amerykańską gospodarkę, Fed zmuszony jest bowiem stale pompować w nią miliardy dolarów. Rzecz jasna, wiąże się to z nieustannym drukowaniem ogromnych ilości papierowych pieniędzy, a to z kolei negatywnie odbija się na cenie samej waluty.

Rezerwa Federalna stanęła więc przed bardzo trudnym zadaniem: Jak nadal wypuszczać na amerykański rynek miliardy dolarów, nie dopuszczając jednocześnie do spadku ich ceny?

Odpowiedź nasuwa się sama – wystarczy obniżyć cenę złota!

W konsekwencji, Fed-owi udaje się stworzyć ILUZJĘ silnego dolara i co za tym idzie – ILUZJĘ silnej amerykańskiej gospodarki.

Na tym nie koniec! Warto bowiem pamiętać, że niższa cena złota nie tylko sztucznie utrzymuje wysoki kurs dolara, ale również zasiewa w inwestorach ziarno niepewności i strachu. A ponieważ popyt na złoto już teraz znacznie przewyższa podaż, skłonienie ich do pozbycia się szlachetnego metalu, staje się dla Rezerwy Federalnej priorytetem. Tylko w ten sposób na rynek mogą przecież trafić kolejne ilości złota, które… niemal natychmiast wędrują prosto do Chin!

Tu rodzi się pytanie – dlaczego Państwu Środka tak bardzo zależy na imporcie złota?

W przeciwieństwie do krajów Zachodu, których przedstawiciele od lat pozostają ślepi na to, co dzieje się z dolarem, Chiny doskonale rozumieją, że potęga amerykańskiej waluty jest jedynie iluzją, która prędzej czy później upadnie, pozostawiając świat w totalnym finansowym chaosie. A kiedy dolar obnaży swoją słabość i ludzie wreszcie pogodzą się z tym, że cesarz jest nagi, znalezienie nowej waluty rezerwowej stanie się koniecznością. Na jakiej walucie oprze się wówczas światowa ekonomia? Biorąc pod uwagę, że to juan ma dziś najsilniejsze oparcie w złocie, odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywista…

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.