Clinton czy Trump? Kto lepszy dla złota?

Kampania prezydencka w USA przyciąga uwagę całego świata. Ale co szczególnie powinno interesować inwestorów?

Kandydat Partii Republikańskiej, Donald Trump, prezentuje bardzo kontrowersyjne poglądy na kwestie imigracyjne, cła i kontrolę granic, natomiast kandydatka Demokratów, Hilary Clinton, chce „burzyć mury” i nie zamierza obciążać importu.

Trump chce nałożyć 45-procentowe cło na import z Chin, które zalewają rynki tanimi produktami stosując politykę dumpingową. Być może jednak miliarder myśli długofalowo, planując sprowadzenie międzynarodowych korporacji z Chin i Europy do Stanów Zjednoczonych. W ten sposób, chcąc uniknąć wysokiego cła i utrzymać cenną bazę klientów z USA, producenci stworzyliby miejsca pracy dla Amerykanów.

Z kolei Clinton nie wydaje się planować sprowadzenia do USA produkcji, którą amerykańskie firmy z chęcią zlecają taniej sile roboczej w Azji. Dlatego wielkie korporacje staną raczej po jej stronie.

A jak to wszystko ma się do złota? Jak powszechnie wiadomo, Donald Trump wierzy w królewski kruszec i sam zgromadził go sporą ilość. Według informacji zgromadzonych przez Business Insider, w lipcu ubiegłego roku posiadał w złocie między 100 a 250 tysięcy dolarów.

Kiedy do jego budynku przy Wall Street 40 wprowadzał się nowy najemca, Trump z chęcią przyjął trzy kilogramowe sztabki złota w formie wymaganego depozytu. Nic dziwnego, że akceptuje złoto, skoro jak powiedział w wywiadzie dla Wall Street Journal, „gospodarka jest w złym stanie, a Obama nie robi nic, żeby chronić dolara. Jeśli ja zacznę to robić, może zaczną robić to także inni”.

Jak widać, Donald Trump rozumie rolę złota w gospodarce, podczas gdy Hilary Clinton może co najwyżej pochwalić się złotą biżuterią…

w oparciu o investorideas.com