Przejdź do treści

Jak nie dać się naciąć na fałszywe złoto?

Na rynku pojawia się coraz więcej podróbek złotych monet i złotych sztabek. Dla kogoś, kto nie ma dużego doświadczenia, są trudne do rozpoznania. Tych podróbek będzie coraz więcej, gdyż obecnie złoto jest bardzo popularne – mówi newsrm.tv Mirosław Mejer, prezes spółki Inwestycje Alternatywne Profit S.A. Radzi także, jak nie dać się oszukać.

22 komentarze do “Jak nie dać się naciąć na fałszywe złoto?”

  1. „Doświadczenie

    Żadnego sprzętu i technologii nie zastąpi doświadczenie.” – czytam.
    Gdzie tu logika ??? ;-))))

  2. Czasem podróbki są dość nieudolnie zrobione, ale czasem na pierwszy rzut oka oka ciężko jest rozpoznać falsyfikat. Dlatego dla bezpieczeństwa własnego portfela lepiej unikać super promo na portalach aukcyjnych.

    1. Proszę pana, pisze pan bez sensu.
      Dlaczego mam unikać kupna w sieci, jeśli towar (BULION) mogę zweryfikować osobiście ?
      Jaką mam gwarancję, że kupując u pana (dilera) nie zostanę wydymany ? Żadnej.
      Żyjemy w kraju powszechnego bezprawia.

      1. Ciężko w sieci sprawdzić bulion jeśli sprzedawca jest z drugiego końca kraju. Poza tym na najpopularniejszym portalu aukcyjnym zabroniono handlu złotem już jakiś czas temu.

  3. Ja widzę Stefan, że ogromna żałość w Tobie siedzi i ogólne poczucie niesprawiedliwości. Jeżeli diler posiada taki sprzęt jak pokazany jest na powyższym filmiku, to możesz mieć pewność, że nie zostałeś „wydymany”, bo ten spektrometr pokaże od razu co „drzemie” w sztabce czy monetach bulionowych. I tyle w temacie.

    1. Absolutnie nie tyle w temacie.
      Przypomina mi się opisany w sieci przez jakiegoś nieszczęśnika RENOMOWANY diler walut, który jakiemuś klientowi „dorzucił” fałszywą setkę $ do pozostałych banknotów. Różni są dilerzy, więc nie pisz – dielrze – głupot…. Należy zachować maksimum ostrożności.
      Rozbawił mnie pewien (jak sądze) goldbug w takim dilerskim sklepie, który ZAPEWNIAŁ O „ŚWIĘTOŚCI” CERTIPACA. Na pytanie, czy kupuję złoto, czy „zapewnienie o złocie” – nie potrafił odpowiedzieć :-) Ale droga wolna.

      A co do spektrometru – jest bezbronny przy jakichkolwiek „złotych” produktach platerowanych grubszą warstwą złota zatem absolutnie nie pokarze, co drzemie głębiej pod mikrometrowym platerem. No i trzeba go – tenże sprzęt – po prostu mieć lub mieć dostęp do niego. A w przypadku bulionu ani żadna wiedza tajemna, żaden dilerski sprzęt „naukowy” nie jest potrzebny.

      Ale naiwnych nie sieją. Wystarczy spojrzeć na historię warszawskiej GPW ilu to „inwestorów” na przestrzeni lat zostało złupionych do gołej skóry. Żadnych wniosków, żadnej wiedzy, żadnych nauczek… dziki barani pęd. I tak w kółko.

  4. Jednak bliżej do pewności mamy dokonując zakupu u kogoś kto 2o kilka lat jest na rynku ( sprzedając wolframowe bomby w środku sztabek myślę, że długo by się nie utrzymał) – wychodzę z założenia, że tylko profesjonalny sprzęt a przy tym bezpieczna grubość ( np. moneta 1 oz) trochę oleju w głowie no i rzetelne źródło pozwoli mi uniknąć kosztownej wtopy!

    1. Spektrometr tym bardziej przy badaniu sztab jest bezradny.
      Zatem najpierw OLEJ + WIEDZA + WYBITNIE OGRANICZONE ZAUFANIE + SZKIEŁKO i OKO (waga, suwmiarka, magnes neodymowy) a na końcu „profesjonalny sprzęt” (a już na pewno spektrometr) który stoi w firmie pewnie niczym ten lep na muchy. Tysiące lat ludzie „profesjonalnego” sprzętu nie widzieli i radzili sobie w transakcjach klient to klient a nie biznes to klient, bez którego niby „ani rusz”. Otóż rusz. Chodzą po świecie uczciwi ludzie i jest ich większość.

      BTW.
      Kantor, który mam na myśli działa since 1990. Oczywiście, nie rąbie każdego po kolei, jak leci. Ale jak „chce”, widać nie widzi przeszkód ani tym bardziej skrupułów. W dupie ma klientów. A klienci – co bardziej zdecydowani – internet. Inni pewnie machnęli ręką… tacy jesteśmy.

      1. Stefan spokojnie. Pewnie nie tylko na tym sprzęcie pracują. Takie firmy mają suwmiarki, linijki i można wszystko na miejscu sprawdzić. Olej w głowie to podstawa, ale u ciebie przejawia się w formie ataku i „ja tu wiem wszystko ” otrząśnij się …

      1. Apropos „doświadczenia” i „bystrego oka”, to proszę poszukać na YT filmu o tytule „Sehr gut gefälschte Goldmünzen: Echtheitsprüfung für Krügerrand, Maple Leaf und American Eagle”

        Z filmu widać, ile to doświadczenie i „profesjonalne” linijki Fisha może być warte.

    1. Nie wiem, czy sprzedawałeś kiedykolwiek złoto, drogi chemiku. Ja akurat jestem zwolennikiem bulionu (liście kanadyjskie – bardzo trudne do podrobienia, nie widziałem jeszcze, nawet na zdjęciach, żadnych dobrze podrobionych), ale z tego, co się orientuję, sztabki ocenia się nie tylko spektrometrem, ale także klasycznymi metodami (ach, lupa jest niezastąpiona) – w chwili, gdy jest jakakolwiek wątpliwość tnie się i sprawdza środek (przy uszkodzonym certi lub bez i tak idą do przetopu, więc głupotą byłoby nie przecinać w każdym takim przypadku). A jeśli okazuje się, że sprzedajesz złoto dewizowe (tak, sztabki też) podrobione… no cóż – powodzenia :)
      PS – spektrometr, „chemiku”, spektrometr…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.