Przejdź do treści

Za mało złota, za dużo pieniędzy

Jak wyliczyli eksperci z Palisade Global Investments, złoto w relacji do bazy monetarnej jest obecnie na najniższym poziomie w historii. W przypadku rozwoju gospodarczego wzrost bazy monetarnej jest korzystny, ale obecnie szybkość obiegu pieniądza również jest na rekordowo niska.

Wskaźnik szybkości pieniądza pokazuje, w jakim tempie jest on wymieniany w kolejnych transakcjach. Używa się go do określenia ilości pieniądza wykorzystanego w danym okresie, a oblicza zwykle poprzez podzielenie PNB danego kraju (Produkt narodowy brutto to PKB uzupełniony o saldo przepływu dochodów z własności między krajem a zagranicą) przez całkowitą podaż pieniądza. Im wyższy wynik, tym bardziej wytrzymała jest dana gospodarka.

Przez ostatnich osiem lat rząd Stanów Zjednoczonych wypuścił na rynek taką ilość sztucznego pieniądza, że jego agresywna polityka monetarna musiała w końcu odbić się czkawką (wykres poniżej). A wnioski? Jeśli złoto miałoby powrócić do średniego poziomu relacji do bazy monetarnej, przy dzisiejszej podaży pieniądza jego cena wyniosłaby… 3770 dolarów za uncję.

25 komentarzy do “Za mało złota, za dużo pieniędzy”

    1. A czy tutaj jest napisane w którymkolwiek akapicie, że złoto ma powrócić do tego poziomu? Stefanku, wiem, że trudno ci czasem się powstrzymać od przypierdzielania się do wszystkiego i trollingu (ach, jakże twe wpisy ożywiają to forum – i piszę to z pełną powagą – może czasem i wkurzasz, tak odrobinkę, ale dzięki tobie pojawiają się ciekawe dyskusje), ale tutaj akurat kulą w płot.

      1. A gdzie ja napisałem, że wy napisaliście, że (po)wróci? Wzmiankowałem o absurdalnej relacji ukierunkowanej na zbudowanie insynuacji. OK ?

        BTW
        Ile pan/pani ma wspólnego z drugim „myślicielem”, który wypluł z siebie równie oryginalną „myśl” równo MINUTĘ po panu/pani? Hmmmm ? ;-)

        1. Nie my – akurat nie mam nic wspólnego ani z tym, ani z żadnym innym forum. Insynuacje – tak, masz pan do tego niesamowity talent.
          I, o ile masz pan inteligencję odrobinę chociaż większą od ameby (wnioskując po talencie do obrażania innych odrobinę większą pan masz) to powinieneś pan zauważyć, że te dwa posty (mój i kogoś poniżej) w niczym siebie nie przypominają. Chciałbym napisać „z resztkami szacunku”, ale nie. Jesteś pan na zbyt wysokim poziomie i nie zasługuję na to, by choć resztkami szacunku tak wspaniałą, inteligentną i rozgarniętą osobę szacunkiem darzyć.

          1. „dwa posty (mój i kogoś poniżej) w niczym siebie nie przypominają”
            jeszcze tego brakowało. Niemniej…. Tak, to jest dopiero argument! ;-)

  1. Wykres daje do myślenia, prawdopodobnie w nie aż tak odległej przyszłości wartość złota możęe okazać się nieoceniona

    1. Prawdopodobnie… możęe… nieoceniona…. itd. Gdyby w ten sposób, taką argumentacją, ktoś zachęcał mnie do wydania własnego kapitału na złoto, pogoniłbym go na zbity pysk :-)

  2. Mam takie przemyślenie, że przepychanki na tym forum i tak są zupełnie bez zasadne.
    Jest to spowodowane tym, że nawet gdyby jednak Ciebie Stefan, czy mnie, ktoś namówił abym wydał cały swój kapitał na złoto, to i tak efekty tego będą niewielkie. Ta gra spędza sen z powiek osobą którzy mają do zainwestowania miliony, czy miliardy baksów, lub euro, a nie ludziom którzy kupują uncję, czy dwie złota.
    Tamci mogą stracić wszystko, a utrata wszystkiego dla nas to życie.
    Ile razy w historii Polski, traciliśmy wszystko, a ludzie sobie radzili. Najboleśniej upada się z dużego konia. Tak więc dobrze jest jakąś siłę nabywczą zachować, ale to stanowi kluczowy problem nie dla Nas. Najważniejsze jest to kim jesteś, a nie co posiadasz. Jeżeli potrafisz być człowiekiem, a do tego jeszcze coś posiadasz, to jest dobrze. Gorzej jak jesteś przysłowiowym „burakiem”, to fakt posiadania złota i tak nic nie zmieni. Więc to forum jest dla tych którzy przy okazji chcą dowiedzieć się czegoś o złocie, czy srebrze (tak ja to odbieram). Ci u góry dobrze wiedzą co mają zrobić, bo często sami pociągają za linki, a My albo się w to wpasujemy i odniesiemy sukcesik, albo nie i będzie porażeczka…

    1. ???? …. jak to ma się do absurdalnie „uzasadnionych” a zatrważających niekiedy wpisów albo niby-przypadkowych-postów, których jedynym celem – jak się wydaje – jest nagonienie „ulicy” tego i tak nieszczęśliwego kraju do zakupu złota ? To raz. Od dilera – jakże by inaczej – dwa :-)

          1. To nie jest kwestia ani sztywnego % kapitału ani kwestia czasów. To jest kwestia pana/pani indywidualnego poczucia szeroko rozumianego zagrożenia (podsycanego tutaj namiętnie; a to nachalnie a to subtelnie) i pana/pani kondycji materialnej – jednocześnie. Decyzję zakupową można (nieco na wyrost) można porównać do tworzenia projektu instalacji alarmowej, kiedy RZETELNY projektant zaczyna od osobliwego, szczerego na tyle, na ile jest to możliwe, „wywiadu” z klientem. Nie „naganiania”. Nie budzi poczucia zagrożenia. Bezpiecznie i tak pomiędzy Bugiem i Odrą nigdy nie było. OK?

  3. Tak też czuję. Znaczy, że złoto jest teraz tanie. I to w znaczeniu międzynarodowym jak i krajowym. Aż nie chce mi się wierzyć, że przeciętny Citizen może kupić tak wiele złota za swe skromne dochody. I to od Ameryki po Azję, ze szczególnym uwzględnieniem Środka Europy.
    Wiele rodzin stać aby ze swych dochodów kupić co miesiąc np.10g sztabkę, w ramach oszczędności. Po 8 latach z haczykiem maja 1 kg złota, a kilogram złota to dziś małe mieszkanie……..

    1. „Znaczy, że złoto jest teraz tanie. I to w znaczeniu międzynarodowym jak i krajowym” a konkretnie ? Bez wodolejstwa i ogólników, bo statystki od 8 lat pokazują coś zupełnie odwrotnego :-)

  4. Stefan zadał bardzo ciekawe pytanie, które skłania do zadania sobie pytania o rolę złota w obecnym systemie monetarnym,
    Ja jestem taki zwykły chłopek-roztropek (lub jak złośliwie mawia moja Helenka- filozof spod strzechy) i myślę sobie, że o ile mój praprzodek mógł wymienić łapcie z łyka na 8 grotów do strzał to musiał się z kimś na taką wymianę umówić. Wprowadzenie pieniądza jako środka rozliczeniowego zaburzyło te proste relacje wymienne, ale ze względu na wygodę, cały system wymiany łapcie na strzały lub 10 metrów powroza za srebrną blaszkę a srebrną blaszkę na 4 świece z wosku działał mimo, że blaszki stawały się z czasem coraz chudsze i mniejsze. Nie zmieniło tego nawet wprowadzenie pieniądza papierowego, bo nadal istniała możliwość wymiany kawałka papieru na srebrną blaszkę. cały system polegał na zaufaniu w możliwość zamiany jednej istniejącej fizycznie rzeczy na drugą istniejącą fizycznie.
    Odejście od parytetu złota podważyło zaufanie do pieniądza jako takiego i nie mnie rozstrzygać, czy dobrze się stało czy źle bo mam zbyt mały rozumek, ale mam tę świadomość, że rząd jakiegokolwiek państwa nie weźmie szpadla i nie nakopie złota żeby dać górnikom, hutnikom i obrońcą granic, ale może uruchomić drukarnie i wydrukować 6 sekstylionów dolarów.
    Tu wracam do postawionego przez Stefana pytania i myślę, że złoto powinno wrócić do trzymania się średniego poziomu relacji do bazy monetarnej, żeby tę bazę uwiarygodnić. Oczywiście to nie musi być złoto bo mogą to być muszelki lub święta kamienie, ale jeśli przez całe stulecia było to złoto, więc niech złoto pozostanie takim punktem odniesienia do ilości pieniądza. Jeśli nie będzie punktu odniesienia do czegoś stałego to cały system nie ma sensu, bo nikt nie będzie w stanie określić ile kosztują łapcie z łyka.

    1. Żadnemu BC nie zależy na „trzymania się średniego poziomu relacji do bazy monetarnej, żeby tę bazę uwiarygodnić”. Drukarnie USD i EUR pracują na 3 zmiany. I co ? I nic. Ale to nadal nie powód, aby skupiać się na UBEZPIECZENIU w złocie… (a nie prostszym i płynniejszym CHF, AUD, NOK, CAD…. czy nawet kruszywie budowlanym ;-) )

  5. To, że banki centralne drukują na 3 zmiany jak piszesz, nie wróży nam niczego dobrego. Ja doskonale pamiętam czasy kiedy zarabiałem 2600 zł, po roku już 6200 a potem to już się potoczyło dużo szybciej. Zakończyłem swoją karierę w Lasach Państwowych z zarobkami coś ponad 600000 zł miesięcznie. Przypuszczam, że nikt z podejmujących decyzje o druku tak do końca nie wie dokąd zmierza ,że USD czy EUR stają się walutą mało wiarygodną, że za jakiś czas, będziemy mieli piękną katastrofę.Wszystkie państwa w Europie jadą na deficycie budżetowym, bankrut pożycza pieniądze bankrutowi a do tego jesteśmy zalewani pustym pieniądzem. Licho to wygląda. Piszesz, że drukarnie chodzą na pełnych obrotach i co? I nic, ale równie dobrze można powiedzieć, że jak dotąd nic. Stale płynąca rzeka pustych pieniędzy może nas w końcu zalać a co nam wtedy pozostanie? Albo inflacja, która zeżre nasze oszczędności, albo wojna. Wojna oczyszcza. Przewraca do góry nogami i zaczynamy od nowa. Potockich i Sapiehów zastępują Kulczyki i Solorze, motłoch zaczyna oszczędzać od nowa a tylko Goldmany trwają bez zmian.Myślę, że zmierzamy do czarnej dupy.
    Jak ubezpieczyć nasze oszczędności? Bóg raczy wiedzieć, ale co mądrzejsi polecają dywersyfikację i wydaje się to logiczne. Tak czy siak kupka kruszywa budowlanego też może się przydać.

  6. „Stale płynąca rzeka pustych pieniędzy może nas w końcu zalać a co nam wtedy pozostanie? ”

    Materialna, nic nie warta waluta FIAT. To i tak lepiej, bo miliony/miliardy Sorosa NIE ISTNIEJĄ W OGÓLE, poza pamięcią komputerów. Niemniej, pytanie „co nam wtedy pozostanie” proszę kierować do posiadaczy USD, EUR, czy PLN.
    Wzmiankowane CHF, AUD, itd to nie jest PÓKI CO pusta waluta. I nie wymaga reglamentowanego dostępu do spektrometru czy linijki. Takiego dostępu nie wymagają jakiekolwiek inne dobra MATERIALNE. Ale, na Boga, nie musi to być złoto. I to KONIECZNIE od dilera ;-)

    Biznes świata leży w rękach kilku… kilkunastu osób a wojny prowadzi się na giełdach. Naturalnie z wyjątkiem tych wojen, w których US Air Force przemocą zrzuca „demokrację” z samolotów :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.