Finansowa katastrofa wisi w powietrzu?

Przed nami finansowa katastrofa! Tak przynajmniej twierdzi Marc Faber, uznawany przez inwestorów za jeden z największych autorytetów, a jako sposób na zabezpieczenie się przed skutkami nieuchronnego krachu poleca złoto.

Faber snuje czarne wizje już od lat, ale nie można odmówić mu celności – przewidział przecież krach z 1987 roku. Na łamach „Gloom, Boom & Doom Report” ostrzega przed kolejną, znacznie bardziej dramatyczną falą kryzysu, a za jego nieuchronne nadejście wini światowe banki centralne, a zwłaszcza amerykańskie Fed.

Według szwajcarskiego guru inwestorów, zalanie rynków pustym pieniądzem i manipulacje przy stopach procentowych muszą się skończyć katastrofą. Ekonomiści na usługach polityków, na antenie CNBC nazwani przez Fabera „bandą profesorów”, doprowadzili globalną gospodarkę do ruiny. Ich politykę monetarną w ostatnich dwóch dekadach Faber nazywa „kompletną porażką” i przyznaje, że świat chyba oszalał dając im tak wielką władzę.

Ponieważ ratunek może przynieść tylko wymiana kadr na szczytach bankowej władzy, szanse na poprawę sytuacji są marne. A skoro nie można tej katastrofie zapobiec, należy się na nią dobrze przygotować.

Sposobem na zabezpieczenie kapitału przed nieuchronną klęską światowych gospodarek ma być złoto. Według Fabera kruszcowi sprzyja przede wszystkim rosnąca podaż pieniądza. Ekspert podkreśla, że uwzględniając światową politykę monetarną, stan największych gospodarek i ilość pieniądza w obiegu – złoto realnie jest dziś tańsze, niż jeszcze pod koniec ubiegłego wieku.

A wszystko dlatego, że tradycyjny pieniądz wart jest coraz mniej…